Eko
0

15 grudnia 2013

W królestwie kokosa i papryczki chilli

Khao Lak na Półwyspie Indochińskim. Mimo że turyści wiedzą o lokalnych, przepięknych plażach, wciąż jest tu spokojnie. Kiedy zapada zmierzch, nad wodą robi się niemal zupełnie pusto. A dzięki temu jeszcze bardziej urokliwie.

Takiej zieloności na Khao Lak nie brakuje. Palma przyjaciółką każdego turysty, który zapomniał czapki. I każdego, kto woli w cieniu 🙂

Mój ukochany napój w Azji i Ameryce Południowej. Prosto z drzewa. W La Flora Resort & SPA serwowany… znad głowy. Bardzo zasadowy. Jeśli Wasz żołądek kiedykolwiek będzie walczył z lokalna florą bakteryjną, pijcie mleko kokosowe. Wyleczy Was szybciej niż jakikolwiek specyfik z apteki. Ja piję codziennie. Bo lubię. Nawet bardzo.

Tajlandię kocham za smaki. Trawa cytrynowa, imbir, papryczki chilli, galangal, kolendra czy tajska bazylia. Mnóstwo świeżych ziół i warzyw. No i najsłodsze mango świata! Jeśli ktoś lubi curry – będzie w raju. Jeśli nie może się obejść bez ryżu – codziennie będzie mógł jeść inny. Wolicie ostrą jazdę kulinarną? – zupa tom yam powinna Was zaspokoić. Mała, słodka przekąska? Sticky rice z mlekiem kokosowym podawany w liściu bananowca. Pycha! Jak mi tu jest? O…tak!

Pani Sadowska, proszę nie szaleć, idziemy na spacer!

Więcej na www.zingtravel.pl i finelife.pl